środa, 13 marca 2013

orgazm

Chomik oszalał. Wcina klatkę. Nocna muzyka jednostrunowca.  Na drutach coraz mniej farby. To nic, ze dostaje co tylko dostać może. Zęby wciąż o druty walą.  A może to próba ucieczki na wolność?!
Sierściuchowi dałam dzisiaj nową przekąskę. Chrupkę. Taką malusią.



Nawet trociny z oczka nie strzepał! Tak wyrwał! A mi się wyrwało:

- No gadzie ale teraz będziesz miał orgazm!!!





- Orgazm? A co to jest?! - spytała się Młoda, która zamiast zakopać się w maskotkach, nieoczekiwanie znalazła się koło mnie! AAAA!!!!

- Eeeeeeee....... - coraz większe oczy me zaczynały przysłaniać coraz większą pustkę w głowie mej - eeeeeeeeeee ......to taka radocha, wiesz odlot, eeeeee.....orbitowanie bez cukru......

- Aha - Młoda mruknęła i poszła. Uf ...

No to sobie pogadałam.
Ciekawa jestem kiedy i w jakim kontekście użyje tego słowa.

A to wszystko przez T. Wyjechał. Zostawił mnie. Na cały tydzień. I to w tym wieku, kiedy zawsze się chce. Wprawdzie nie wszystko, ale to jedno  -zawsze. Ech ...
Ha, ha, ha ....



2 komentarze:

  1. Pewnie córa użyje nowo poznanego słowa,w najmniej oczekiwanym momencie:)To się będzie działo:)

    Fajny chomik,ale gryzienie w klatce też by mi na nerwy działało.Już to kiedyś przerabiałam.

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę powstrzymać śmiechu na samą myśl, jak się dziadkom dostanie na uszy, oj hahahahaha -taka wizja: śniadanie wielkanocne. Rodzina przy stole. Babcia
    mówi ze coś jest pyszne. Mniam, a Młoda na to niewinnie:
    - Babciu, masz orgazm?!
    Hahahahaha...

    A chomiś - cudowny, i nie wiem co mu jeszcze dać i zrobić, by klatki nie jadł. A może to zew ku wolności?!

    pozdro :)

    a.

    OdpowiedzUsuń