niedziela, 3 lutego 2013

sprzątanko

Przeprowadziłam eksperyment. No i co? No i nie pobiegłam! Dziwne. Za to głowa naprawdę zaczęła mnie boleć. I choć jest do dupy to jednak do dupy nie jest. Jednym słowem - zginanie kolana pozostało bez zmian i kopnąć się w tyłek nie mam jak.

Patrząc na nogi stwierdziłam, że udo nogi niedysponowanej jest chudsze. Centymetr wykazała różnicę między udami 2-3 cm. Ciekawe. Chciałam zadzwonić do programu "Nie do wiary", by odkryli co mi zżera udo. Co za udzielec. Fajnie byłoby go dorwać i rzucić na drugie udo. A potem na tyłek, i brzuch ... .
Wiem, wiem, że różnica wynika z ćwiczeń. Ciężko pracuję, a efektów wymiernych brak. W przeciwieństwie do bólu, który rośnie w siłę.
Na wagę nie staję. Stanęłam raz i wystarczy. Poprawiłam sobie humor opierając się o kule, nawet 40 kg miałam i zero też hahaha. Uśmiech zatrzymała czekolada. Z orzechami. Mniam.

Córka uznała, że nie będzie sprzątać.
 - To trudne.
 - To przestań bałaganić.
- Jesteś głupia!
Argument dziecięcy na wszystko.
 - Ja jej pomogę - krzyknął Starszy.

Sprzątają swój pokój. Chwila zgodnej pracy i za chwilę krzyk. Pokój i wojna. Bitwa. Spokój.
Młodej odechciało się
 -To głupie - stwierdziła i poszła.
Syn pozostał sam. Znowu bosko posprzątał. Wypasiony egzemplarz.

- Mamo a 6 razy 6 to 36?
- Tak.
 - Dobrze policzyłem - cieszy się synek - Mamo a od 500 odjąć 300 to 200?

Kurna, teraz on chce mnie uśpić "na Albercika".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz