wtorek, 12 lutego 2013

sik




Poranek. Budzę syna gilgotkami. Straszne ma i strasznie ich nie lubi. Lepiej działają niż kubeł zimnej wody. Oczy otwarte.
- Mamo, cześć, przestań.
 - Co ty? spociłeś się? Piżamkę masz mokrą.
- Nooooo
- Serio?
 - Noooooo, wymienimy piżamkę?
- Pewnie. Wieczorem. A teraz wstawaj
Syn wstał. Materac też mokry?
- Chyba  się zsiusiałem, przepraszam.
Z T zeszliśmy ze śmiechu. Bo komu nie przyśniła się wizyta w toalecie? Ja wciąż pamiętam swój sen czując zimno deski sedesowej i  ulgę, która poszła, ale w łóżko. To sobie powspominaliśmy wpadki senne. Syn popatrzył jak na wariatów.
- No co jest chłopie? Zdarza się, hahahaha. Szoruj pod prysznic.
Młoda wstała.
- Dlaczego Starszy myje się?
- Bo się zsiurał do wyrka.
 - Jak małe dzidzi?  - i zaczęła się śmiać.
No a komu to się nie zdarzyło? Sen realny. Siada się na kibelku, sik,  ........i prosto w wyrko!!!!

Na rehabilitacji przeszłam piekło. Masakra. Doginanie nogi, masaż. Dobrze, ze przed wyjściem zaliczyłam wizytę w toalecie, bo mogłoby być kiepsko. Akademia Pana Kleksa. Kleks w majtach. Brrrr......

Swoja drogą byłoby, hahaha, co za rodzina oszczanoobsrana........hahahahaha.

Poszukałam pocieszenia w szafce. Kurde!!! kto wyjadł czekoladę?cukierki?!!!! Nie wierzę!!!! Zostały tylko marne resztki.
To tak wygląda odchudzanie w wykonaniu T? Zejście do podziemi samotności, wpierdzielanie w konspiracji. O ty!!!!! Plan zemsty w toku obmyślania. Powiesić za jaja to mało.
Pomyślę w tym w czasie gotowania.  Nóż w ręku inspiruje. Idę czynić obiad - mamusia z sanatorium wraca. Niech ma na powitanie talerz ciepłej zupy niczym bochen chleba z solą. Nie będę taka.
Czas na zło jeszcze przyjdzie, hahahaha........






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz