niedziela, 24 lutego 2013

chirurg




Chirurg rzeźnik zrobił mi "chrząszczyki" na nogach. T jak zobaczył, padł:
- Szkoda, ze nie naciągnął ci skóry jak worka ziemniaków i po prostu nie obwiązał. Masakra.



Nogi mam opuchnięte. Ciocia, notabene pielęgniarka, mówi, jak zobaczyła moje giry, ze muszę zrobić coś tam Dopplera. Nie wiem, mam dość lekarzy. Kończę z nimi. Bo się normalnie rozkładam.
Mam dość tych kul. I wszystkiego. Nie znoszę uzależnień. Bycia skazanym na brak niezależności. Zawsze z tego co mnie dusi wychodzę. Z czasem odzyskuję rozum. A potem tracę oczy i znowu coś się wpierdzielam. Ha, ha, 
Oka zresztą o mało co nie straciłam. Córka wychodziła z w łóżka i oparła się ręką o moją głowę. A co tam. Tyle że palec wsadziła mi w oko. No.


Dzieciaki wyszły z łazienki. Myły zęby.
-A ty masz plamę na piżamie - mówi Młoda do Starszego w tonie "he he he he". 
- A ty też, patrz.
- Ale z wody To wyschnie.

- Mamusiu, jak chcę jeździć na rowerku.

- Ja też ale musimy poczekać na wiosnę. 
- Ale tym masz chorą nogę -córcia powiedziała to z taką nutą smutku, że nie  mogę
- Kochanie, ale to mija. Będzie dobrze. Będziemy jeździć na rowerach, zobaczysz. Niech tylko wiosna przyjdzie.
-No a jak będziesz mieć zdrową nogę to będziesz jeździć na rolkach.
-Pewnie. Może z Tobą. Kupimy ci rolki, co ty na to?
-Tak? Dziękuję! Dziękuję! Chcę różowe, Nie, fioletowe. Nie , kolorowe.
Zawsze coś chlapnę i dziecię nakręciwszy się nie chciało iść spać. Magia rozmów do poduchy.
- Mamo, a jak będę mieć urodziny to też będę mieć tort?
- Pewnie, i to taki duży.
- I będę dmuchać świeczki? -radocha, entuzjazm, włożone w każde słowo. Oo, rozkręca się.Ups.
-Jasne kochanie. 
-I przyjdą moi goście?
-Oczywiście
- I koleżanki też. Koleżanki to goście.
 - Jasne, kochanie. To będą twoje urodziny.

Kurczę, córka zabiła marudę we mnie. Entuzjazm wrócił. Jest jak jest i tyle. W końcu i to minie. Są rzeczy ważniejsze. Zresztą marudzić nie mam co. Bo mam na kogo liczyć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz