sobota, 12 stycznia 2013

o miłości




Obiad. Maluchy wycieńczone bez entuzjazmu mieszają łyżkami w talerzach przewracając przy tym oczami. Udręka jedzenia. Staram się nie marudzić. Zęby zacisnęłam na marchewce.
- Kochasz mnie? - rzuciła Młoda do brata swego
-NIE KOCHAM CIĘ!
Ups, atmosfera robi się gorąca, choć zupa zdążyła już dawno wystygnąć.
-Ale mówiłeś, ze mnie kochasz!  - Młoda nie poddaje się.
-Zmieniłem zdanie.
Młoda posmutniała.
- Kochanie - pewnie tym cię nie pocieszę -ale tacy są faceci. Przyzwyczaj się do tego....
- Ale ona mówiła, ze ja jestem niesforny! Sama jesteś niesforna - rzucił syn słowem, pewnie w celu obrony.
-Sforna jestem, sforna jestem......
Rozpętała się burza nad rosołem. Ha, ha, ha, zawsze uważam z przyprawami, ale i tak jest dość pieprzenia w słowach.
Wyszłam. Co się będę wtrącać?! Niech sobie radzą. A swoja droga wygląda to jak kłótnia małżeńska -odwieczne wytykanie, czepianie się słowa, drążenie tematu. Oto nauka bycia razem. No to niech się szkolą.

A propos facetów. Oto ich filozofia i stosunek do potrzeb świata kobiet.

-Czemu się denerwujesz? - zapytał się T.
- Wkurzona jestem na przedpokój. Remont by się zdał. -odpowiedziałam.
-Wiesz, że nie mamy kasy.
-Wiem, wiem, ale powkurzać się mogę, co?

-Czemu klniesz?! -zapytał się T
- Komp zamula, tną mi się gierki.Fuck! -odpowiedziałam.
- To trzeba kupić nowy sprzęt.
-Tjaaa, przecież kasy nie mamy.
-Oj tam, oj tam.

Mąż cieszy się, że idę do szpitala. Będzie- jak on to mówi -mógł przetestować nowy komputer (w cenie nowej szafy na zamówienie, ale co tam, kasy nie mamy przecież), bez mojego jęczenia -"Daj grać".
Ale kto powiedział, że życie jest sprawiedliwe?!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz