poniedziałek, 28 stycznia 2013

zjazd



Byliśmy dzisiaj na sankach. Młoda, pomimo młodego wieku, świetnie sobie radziła: sama zjeżdżała, sama wchodziła na górkę ciągnąc sanki. Dzieciaki śmigały, a T ulepił bałwanka. Bałwanek nie postał za długo, Młoda wjechała w niego. I po bałwanku. Ha, ha, ha ....
I oby weszło jej to w krew- jak wpadnie na bałwana niech go z nóg zwali i po bałwanku.


 Scooby Doo, Fred, Kudłaty,Velma, Dafne. Hmmm.....

- Synek, jaką wolisz dziewczynę mądrzejsza czy ładniejszą?
 - Ładniejszą - szybko odpowiedział.

Samiec okiem patrzy.
Na ten temat przeprowadziłam szybka rozmowę z T:

- Wy macie oczy, a my mamy mózg, wiec potrafimy docenić inteligencję.
- Mózg? Ty wiesz co to jest?
- To jest to coś co ja mam a czego ty nie masz, co wynika z twojego zdziwienia i co ja właśnie ci tłumaczę


T., dobry facet, zrobił i podał mi kawę, po czym kazał mi sie na nogi leczyć.


Pierwszy dzień rehabilitacji umieścił mnie w przedsionku piekła. Ból wyznacza granice. Granicę, która na dzień dzisiejszy wydaje się nie do pokonania.
A trzeba tyłek zacisnąć, bo bez imprezek dusza ginie. Ile można siedzieć w domu?! I to trzeźwym?!!.....hahaha


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz