środa, 9 stycznia 2013

szpital vol. 1

Byłam w szpitalu. Klatka schodowa prowadząca na oddział urzekła porzuconymi w pośpiechu kiepami, które nawet nie próbowały chować się po kątach jak i bezwstydną podpaską, zużytą podpaską, leżącą na schodach. Ścisnęłam rękę T:

 -Widziałeś to? I ja mam tu być?!

Weszliśmy na oddział. Czułam, ze uszło ze mnie wszystko. Na szczęście tam nikt na nikogo nie zwraca uwagi, więc nikt nie chciał podłączyć mnie pod kroplówkę, ani w żaden sposób reanimować.
Pokój lekarski. Puk, puk. Lekarza nie było, bo operował. Musieliśmy godzinę czekać, by umówić się na zabieg. Godzina to wiele, zwłaszcza jak ma się alergię na szpital. Mega alergię. Godzina! 60 minut! Każda minuta wbija się swoimi małymi ząbkami w oczy i mówi - patrz! Widok ścian w salach (niektóre odłupane na brzegach), widok sal z tymi łóżkami i z tą pościelą, widok ludzi chorych (niektórzy byli w piżamach chyba szpitalnych...) i wydawanie śniadania przez jakieś kosmitki kroiło dusze na drobne kawałki po czym wyrzucało za okno. Czasy PRL i to głęboko głębokiego. Wyglądało jak plan filmowy Barei. Zapach, i to wszystko .......JA TAM NIE CHCE IŚĆ!!!

Powiedziałam dzieciakom, ze nie bedzie mnie przez 3 dni, bo muszę do szpitala iść.
- A wrócisz? - zapytała się córka.
- Pewnie, ze tak -o jejku jaka jestem dzielna przy dzieciach.
- A co myślisz - zaczął krzyczeć syn - że mama zostanie tam 100 lat?! że tam umrze? co?!!!
- Umrze, umrze - zaczęła krzyczeć córka i śmiać się tym swoim niesamowitym śmiechem.
- Hola hola, o umieraniu to ja bedę decydować, ok? A teraz cisza i spokój.
- Mamoooo - drąży temat córa- a co bedą ci robić?
-
Naprawią mi kolano.
- Ale jak wrócisz to będziesz mogła puszczać mi Myszkę Miki....
- Jasne, przecież noga to nie ręka, no nie?

-A będziesz miała taki odlot jak ja jak byłem w szpitalu? -zapytał się syn.
- Synu, na to liczę.


Wizja pobytu w szpitalu, sny zamieniły strach na panikę.

Chociaż dzisiaj dostałam cynk i uwierzyłam, ze może jednak poukładają się moje sprawy, ale ....
"strach jest oznaką rozsądku. Tylko skończeni głupcy niczego się nie boją."         (cyt. z "gra anioła").







1 komentarz: